AV 60'

Prac± AV60' rz±dzi kompozycja która sk³ada siê z czterech czê¶ci. Pierwsza czê¶æ jest medytacj± na temat tradycji, historii, elementów, które przed narodzinami jednostki mia³y na ni± wp³yw. S± to zdjêcia historyczne, zdjêcia z ¿ycia codziennego i historia filmu eksperymentalnego. W moim prze¶wiadczeniu historia determinuje wspó³czesno¶æ, stanowi to¿samo¶æ narzucon± nam przez fakt, i¿ konkretny byt odbywa siê w prawdzie i czasie. Historia nie determinuje jednak naszych dzia³añ, wyborów i tego ku czemu zmierzamy. Powiedzia³bym nawet ¿e historia stoi na drodze do celu, jest zadaniem i z jej b³êdami musimy siê zmierzyæ. Najpierw trzeba oddzieliæ je jednak od nauki p³yn±cej z dziejów, zdekonstruowaæ splot zdarzeñ, który sprawi³ ¿e siê pojawili¶my. Druga czê¶æ pracy dotyka problemu podmiotu, jest poszukiwaniem czystego podmiotu w wizjach wewnêtrznych, w obrazach nieprzedstawiaj±cych, wizjach zamkniêtych oczu, ale równie¿ zapuszczaniem siê kamery w nieokie³znany przez codzienno¶æ rejon, jakim jest przestrzeñ wewnêtrznawnêtrza naszego cia³a. Tam próbujê budowaæ pewn± formê medytacji na temat ¼róde³ ¿ycia. Wêdrujemy nastêpnie miêdzy jednokomórkowymi formami ¿ycia, a embrionem, a wiêc istot± ludzk±. Narodziny dziecka s± wiêc zarówno medytacj± nad ¿yciem, ale s± tak¿e narodzinami wideo, jako medium którego historii nale¿y szukaæ w filmie eksperymentalnym. Trzecia czê¶æ jest po³±czona poprzez ¿ywio³ wody, narodzin, oczyszczenia. Wnikamy w ¶wiat zewnêtrzny omyci prastarym symbolem ¶mierci, ¿ycia, chaosu, oczyszczenia. Po zrzuceniu z siebie mistycyzuj±cych kontekstów i ambientalnej pow³oki obrazów przechodzimy zara¿eni tym stanem umys³u do próby odniesienia siê do najbli¿szego otoczenia i wybudowania w³asnej to¿samo¶ci w relacji do tego¿ otoczenia. Zastanawiamy siê na ile to otoczenie ma wp³yw na nas, jako na organizmy stanowi±ce czê¶æ sieci informatycznej. Na ile ch³oniemy, na ile wytwarzamy i na ile dekodujemy informacje. Uczymy siê porz±dkowania ¶wiata. Ostatnia, czwarta czê¶æ to rozwa¿anie ¿ywio³u mi³o¶ci w odniesieniu do po¶wiêcenia siebie dla innych, odnalezienia siebie w innych, odnalezienia w drugim cz³owieku podmiotu, który zosta³ podzielony, rozproszony w ¶wiecie przez podstawowy mechanizm percepcji. Rozbity na oko i punkt w którym zbiegaj± siê linie horyzontu. Dwa punkty stanowi±ce jedno i ³±cz±ce ca³y ¶wiat w jeden dyspozytyw mi³o¶ci dziêki symbolowi ryby, znakowi nieskoñczono¶ci.

Zdarzy³o siê tak, ¿e w mojej drodze artystycznej pomocnikiem okaza³ siê byæ prof. Józef Robakowski. Cieszy mnie to niezmiernie, gdy¿ moja koncepcja sztuki jest w pewien sposób ustawiona polemicznie, ale i zarazem kontynuatorsko wzglêdem jego koncepcji. Dla niego sztuka to energia, lub manifestacja energii. Dla mnie sztuka jest manifestacj± absolutu, którego natura nie mo¿e byæ tylko i wy³±cznie energetyczna. Absolut posiada bowiem podmiotowo¶æ, która jak chce tego tradycja - posiada swoje odbicie, aktualizacjê i antycypacjê w ka¿dym cz³owieku. Podobnie jak Robakowskiego, nie zastanawia mnie ¶wiat realny, bo mój ¶wiat jest ¶wiatem antropocentrycznym. ¦wiatem oka, ucha i mediów. Nie zastanawia mnie dylemat materialnej, lub energetycznej natury ¶wiata i dociekanie arche. Interesuje mnie jedyny ¶wiat w jakim ¿yjemy, a wiêc ¶wiat cz³owieka, oraz jego ekstensji - mediów, a wiêc kultura. W tym ¶wiecie poza energi± pojawia siê percepcja, ¶wiadomo¶æ, pamiêæ. czy wreszcie mi³o¶æ-prawda o któr± ostatecznie chodzi w AV'60. Kontynuowanie refleksji rozpoczêtej przez Robakowskiego ma tak¿e miejsce w moim podej¶ciu do estetyki, któr± okre¶li³ on jako Vital Video, czyli zawieraj±c± odcisk organiczno¶ci, utrwalaj±c± zmêczenie w sposób mechaniczny. Dla mnie Vital Video jest tak¿e pewnego rodzaju zapisem rytmów cia³a. Staram siê dziêki kamerze osi±gn±æ wyspokojenie w³asnego cia³a, dystans do przedmiotu, który pozwala na jego kontemplacjê, lub przeciwnie - skupiæ energiê na ciele i rozbiæ kontemplacjê przedmiotu i zwróciæ uwagê na cia³o. Ostatecznie spotykam siê z Robakowskim tak¿e w anty-estetyzuj±cej postawie architekta, in¿yniera. I choæ "estetyczno¶æ" obrazu obaj osi±gamy w pewnym sensie mimochodem, to mo¿na powiedzieæ ¿e ujawnia siê ona jako naturalny ¿ywio³ sztuki i artysty.

Wierzê, ¿e has³a takie jak wolno¶æ, tolerancja spotykaj± siê w pojêciu transcendencja. Transgresja kulturowa pozbawia jedynego narzêdzia poznania ¶wiata, jakim dla cz³owieka jest kultura i jej transcendentalne ¼ród³o. Kultura stanowi bowiem magazyn wiedzy czerpanej z mediów, zmys³ów, z natury umys³u, czy tak¿e z chwil kiedy przeb³ysk absolutu pojawia siê w cz³owieku i cz³owiek wychodzi poza dylematy naturalistyczne, poza czas, energiê i materiê. Transgresja jest form± migracji miêdzy formami w obrêbie natury. K kiedy dokonuje siê ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie posiada zwykle warto¶æ aksjologiczn± dodatni±, gdy¿ forma egzystencji, jak± jest cz³owiek w jego ca³o¶ciowym wymiarze - nie tylko cielesnym, albo te¿ umys³owym czy duchowym - musi siê dostosowaæ kompleksowo do zmieniaj±cych siê warunków. Zmiany, które odbywaj± siê zbyt szybko, poci±gaj± za sob± straty. Tak wiêc sztuka, moim zdaniem, powinna byæ form± zespalania do¶wiadczeñ bardzo odleg³ych od siebie i tak± postaci± transgresji, która - odnosz±c do transcendencji - prowadzi p³ynnie do formowania nowych bytów, nowych to¿samo¶ci. Sztuka musi sk³aniaæ do budowania ¶wiata spójnego, który jest mo¿liwy do przyjêcia przez cz³owieka. Ostatecznie to¿samo¶æ, to nie tylko odpowied¼ na pytanie sk±d przychodzê, kim jestem i dok±d zmierzam, ale i odpowied¼ na pytania, czym jest przestrzeñ, która wyznacza ów ruch, czy mój ruch jest w sposób konieczny ruchem "od" i "do", oraz jakie prawa i warto¶ci znajduj± siê w niej. Ka¿dy mój ruch nie jest tylko ruchem w przestrzeni, ale zespoleniem przestrzeni ze mn±.

Uwa¿am, ¿e o ile "literatur± ¶redniowiecza by³a architektura", jak chcia³ Victor Hugo, o tyle literatur± wspó³czesn± jest wideo i to wideo dzi¶ tworzy zrêby to¿samo¶ci. Wideo szeroko rozumiane, funkcjonuj±ce jako interfejs, jako multi-medium, wchodz±ce w sk³ad hiper-medialno¶ci a nie jako aparatura pod³±czona do telewizora. Wideo stanowi jêzyk w którym odciska sw± to¿samo¶æ wspó³czesna Europa. Maszyny widzenia monitoruj± ka¿dy zak±tek ¶wiata i ciekawi je wszystko. Wideo jest wiêc egalitarn± wspó³czesn± form± komunikacji i kontemplacji. Jest czynno¶ci±, procesem, a nie tworem.

Natomiast sztuka wideo nigdzie nie jest u siebie! W domu zaw³aszcza telewizor, w telewizji jest po³kniêta przez czas antenowy, w kinie jest obcym i ¶miesznym go¶ciem traktowanym protekcjonalnie, w galerii jest zbyt ruchliwa by j± tolerowaæ. Przestrzeñ publiczna warunkuje mobilnych odbiorców, wiêc wideo musia³oby byæ unieruchomione i straciæ podstawow± sw± umiejêtno¶æ - monta¿, budowanie znaczeñ horyzontalnych. Musia³oby poprzestaæ na znaczeniach wertykalnych, charakteryzuj±cych odbiór przelotny, pobie¿ny, choæ - jak w przypadku fotografii - umo¿liwiaj±cychl kontemplacjê, uruchomienie mechanizmu fantazji. Wideo wymaga koncentracji, unieruchomienia, gdy¿ ruch zastêpuje fantazjê i nawet je¶li wideo konkuruje z neo-telewizj±, musi posiadaæ mo¿liwo¶æ zatrzymania na sobie wzroku. Internet jest obcy dla wideo, bo sam w sobie jest mobilny, jest wêdrówk± bez mapy przez p³aszczyzny przekazów, które stale staj± siê czê¶ci± dyspozytywu, narzucanym przez programistów przed³u¿eniem monitora. Rozwi±zania mobilne w telefonach, wideo-walkmanach itp., wymuszaj± na wideo dzia³ania wirusowe.

Z tej alokacji wynika "wirusowo¶æ", strategia zaw³aszczania, atakowania w celu ukazania w³asnej odrêbno¶ci, walka o odbiorcê mimo niesprzyjaj±cych warunków. Na czym polega dzia³anie wirusa? Na zaakceptowaniu ram dzia³ania i na wykorzystaniu systemu przeciw niemu samemu.

Wideo jednak mo¿e te¿ s³u¿yæ do budowania idei, do budowania narracji - a to wymaga dojrza³o¶ci spo³ecznej, wyj¶cia poza ramy buntu. Lecz uspo³ecznienie dokonuje siê poprzez osadzenie w przestrzeni, poprzez przys³owiowe nadanie ziemi pod budowê ¶wi±tyni danej sztuki. Od tego, jaka ona bêdzie, zale¿y zapewne jako¶æ nowego,stworzonego przez wideo, mitu.

Micha³ Brzeziñski

PEER GYNT

Peer Gynt jest prób± wpuszczenia wirusa wideo do ¶wi±tyni muzyki. Nie chodzi o destruowanie, ale o mutacjê, o wytworzenie nowego rodzaju totalnego dzie³a sztuki. Muzyka w swym bastionie chroniona jest aur± dumnej ignorancji innych rodzajów sztuki [mo¿e poza literatur± i klasycznym malarstwem, czy baletem] i oczywistym wywy¿szenia muzyki nad inne media, przez które l¶nienie sztuki przedostaje siê w ¿ycie ludzkie. Obraz wiêc pozornie staje siê wiêc wizualizacj±, co ju¿ na wstêpie wiedzia³em. Czu³em, ¿e przyjmuj±c to zaproszenie - wyzwanie muszê unikn±æ "tañczenia jak mi zagraj±". Muzyka nie jest uwik³ana w tre¶ci i mimo ¿a³osnych prób muzyki socrealistycznej, przybiera najwy¿ej narodowy charakter, którego interpretacjê pozostawia siê zawsze odbiorcy - jest czystym dr¿eniem umys³u, wibracj±, energi±. Obraz, mimo ¿e substancjalnie równie¿ jest jedynie wibracj± fal dzia³a inaczej. Jest zawsze subiektywnie okre¶lony, choæ te¿ nie zawsze jednoznaczny. Zawsze znaczenia obrazu mo¿na wyczytaæ, zwerbalizowaæ, choæ niekiedy ilo¶æ asocjacji jest tak wielka, ¿e zajmuje to lata ca³e. Jednak procesy znaczeniowe zachodz±ce w obrazie s± tyle¿ estetyczne, co intelektualne. Wej¶cie obrazu do ¶wi±tyni muzyki jest wtargniêciem interpretacji do czystej jak kryszta³, jak architektura Filharmonii £ódzkiej, struktury - bezlitosnym zaw³aszczeniem jej.

Interpretacja ta jest jednak tylko czê¶ciowa. Powinno siê zwróciæ równie¿ uwagê na to, ¿e moje rozumienie wideo staje po stronie kultury i razem z ni± stara siê tworzyæ ca³o¶æ rozszerzan± wszelkimi zjawiskami kontrkulturowymi. Wykorzystujê transgresjê w s³u¿bie transcendencji w jej indywidualistycznym rysie. O ile awangarda wideo ustali³a pewien kanon, jêzyk i tradycjê wideo, o tyle ja chcê ukonstytuowaæ wideo w kulturze z ca³ym dorobkiem tego medium, histori± i teori±.

Wideo w swojej barbarzyñskiej i nomadycznej, ³upie¿czej cesze posiada potencja³ kreatywny, który sprawia, ¿e mo¿e staæ siê "bytem osiad³ym", podobnym literaturze. Medium autotematycznie stoj±ce dotychczas jak laska pasterska, lub totem w centrum ¶wiata, centrum które przemieszcza siê wraz z okiem, a wiêc tworzy axis mundi, mo¿e zostaæ dzi¶ otworzone na ¶wiat poprzez to, ¿e stanie siê metafor± cz³owieka. Unaocznion± ekstensj±. Sytuacja, która zaistnia³a w Filharmonii £ódzkiej jest wiêc diagnoz± kultury wspó³czesnej. Je¶li mia³bym posun±æ siê do podsumowania powiedzia³bym, ¿e wydarzenie to da³o pocz±tek wchodzeniu wideo do kanonu sztuk wizualnych na równi z muzyk±, w sposób niezale¿ny od kina i innych uznanych sztuk. Nie twierdzê, ¿e jest to pierwsza znana mi próba przekroczenia progu filharmonii, ale twierdzê ¿e jako pierwszemu w Polsce uda³o mi siê unikn±æ serwilizmu i wyprowadzi³em wideo z filharmonii z tarcz± i podniesion± przy³bic±.

Micha³ Brzeziñski

video art - sztuka wideo